Archiwum z luty, 2008

h1

Mono In VCF – “Masha”

luty 12, 2008

Z ubiegłorocznym debiutem Howling Bells wiązałem wielkie nadzieje. Tu i ówdzie pisano o nim w kontekście głębii My Bloody Valentine czy szlachetnego popu Mazzy Star. Po wydaniu płyty okazało się jednak, że Howling Bells zostawili kilka pustych linijek w notatce, w której miałem opisać jak marzenia przekładają się na rzeczywistość. Dlatego też mocno trzymam kciuki za amerykańską formację Stereo In VCF. Debiutancki album tego pięcioosobowego zespołu dostępny był legalnie w Internecie już w ubiełym roku, lecz z półek sklepowych można ściągnąć go dopiero teraz. Coś, co kiedyś było albumem, a dziś jest już tylko “nośnikiem fizycznym” ukazało się w sklepach dokładnie tydzień temu. Mono In VCF tworzą posępnie romantyczny, shoegazerowy pop inspirowany nagraniami Trespassers William, Mazzy Star czy The Sundays. Kojący, gładki ale mocny wokal Kim Miller roztapia się w atmosferycznych klawiszach, czule drażnionych przez gitary, co miejscami tworzy nawet nastrój chylący się ku psychodelii. Łatwo się zapomnieć, zatracić, zasłuchać. Jarvis Cocker wybrał ich jako swój support podczas ubiegłorocznych koncertów w USA. No cóż, on wie, co dobre.

MySpace: http://www.myspace.com/monoinvcf
Mp3 “Masha”: rapidshare

h1

The Pan I Am – “Ophelia Aged 6″

luty 9, 2008

Odkąd Edward Larrikin odszedł z indie rockowej formacji Larrikin Love, bardzo spoważniał i zaczął upodabniać się do – swojego niewiele starszego kolegi – Patricka Wolfa. Przestały interesować go brytyjskie podwórka: laburzyści, torysi, herbaciane spacerki po Londynie i sensacje z New Musical Express. Szczerze nienawidzi twórczości ślicznych i lukrowanych Kate Nash i Reni Nicole, gdy w wywiadach określa je jako bezduszne dziwadła wzięte z nikąd. W przeciwieństwie do nich, oczytany w twórczości poetów wyklętych Larrikin, ma coś do powiedzenia i stara się być autentyczny. Jako The Pan I Am spaja kontrasty: nowoczesną poezję z nowoczesną muzyką popularną, eteryczne instrumenty smyczkowe z ciężkim zgrzytem gitar, chłopięcy wdzięk z dojrzałą osobowością. Wierzę mu.

MySpace: http://www.myspace.com/thepaniam
Mp3 “Ophelia Aged 6″: rapidshare

h1

The Bowmans – “On The Road”

luty 7, 2008

Gdzieś w połowie drogi między Cat Power a CocoRosie odnalazłem skromne i śliczne bliźniaczki Bowman. Zanim siostry Sarah i Claire wtopiły się w artystyczną bohemę Nowego Jorku, w rodzinnym domu dostały porządną lekcję historii amerykańskiej muzyki. Gospel, country, folk, bluegrass. Rdzenne rytmy czarnej i białej Ameryki wyczytać można teraz między wierszami ich twórczości oznakowanej jako The Bowmans. Jeżeli to – jak mówią szufladki – anti-folk, to jest to najbardziej folkowy anti-folk jaki poznałem. Harmonijka ustna, wiolonczela, klawisze, miękki, aimee-mannowy wokal, a w dalekim tle liczne zabawki-przeszkadzajki. A i tak siostry Bowman najbardziej dają się lubić za szczerą radość z najmniejszych życiowych przyjemności oraz pogodny dystans do porażek i innych złośliwości rzeczy martwych.

MySpace:  http://www.myspace.com/thebowmans
Mp3 “On The Road”: rapidshare

h1

Ohbijou – “Misty Eyes”

luty 6, 2008

Ohbijou to darmowe przytulanie w wersji fonograficznej. Ta subtelna i dobroduszna muzyka rozłoży twoje serce na czynniki pierwsze, a za plecami zawsze schowa na pocieszenie przysłowiowy kubek gorącej herbaty. Kanada nie narzeka na brak wielkich muzycznych talentów, a Ohbijou to właśnie jedno z jej najdroższych dzieci. Pomysł na Ohbijou narodził się w głowie kanadyjskiej wokalistki i gitarzystki Casey Meciji. Ewoluował od jej solowego projektu aż po siedmioosobowy kolektyw. I nadal słychać to w twórczości zespołu. Dyskretny urok sentymentalnej solistki, tekściarki, zainteresowanej alternatywnym folkiem w romantycznym stylu Winterpills, zderza się z orkiestrowym popem w stylu Belle & Sebasitan. Ohbijou w starciu tym nie traci jednak ani odrobiny wrażliwości i romantyzmu, a przejście od akustycznego i cichego stylu po multiinstrumeltaną machinę odbywa się swobodnie i bez zgrzytów. Ohbijou zadebiutowali dwa lata temu – przepięknie, choć bez większego zainteresowania mediów. Oczekiwanie na następcę krążka “Swift Feet For Troubling Times” to dobra okazja, by przypomnieć sobie tych najlepszych kanadyjskich debiutantów z 2006 roku.

Mp3 “Misty Eyes”: rapidshare
MySpace: http://www.myspace.com/ohbijou